Ola Litorowicz
Na tle toczących się globalnych kryzysów i niepokojów widać wyraźnie, że te miasta, które dają pole do wspólnego uczenia się, tworzenia i zmiany, mają szansę osiągnąć zbiorową odporność. Jak to robią? Z troską.
„Miasta Świadome – Globalne wyzwania, lokalne rozwiązania, edycja II”, dzień 1
„Miasta Świadome – Globalne wyzwania, lokalne rozwiązania, edycja II”, dzień 2
Jak tworzyć UrbanCafe, jak budować miasto przyjazne młodzieży? Te specyficzne i nakierowane na precyzyjnie wyodrębnionych uczestników miejskiego uniwersum tematy, udało się połączyć delikatną nicią podczas II edycji konferencji „Miasta Świadome – Globalne wyzwania, lokalne rozwiązania”. Odbyła się ona w gdyńskim UrbanLabie 17 i 18 listopada 2021 roku. Tą nicią była wzajemna troska.
Miejski nasłuch przy kawie
Miasto jest środowiskiem, którego wielogłos może inspirować i zagrzewać do działania. By go usłyszeć, warto wybrać się do… kawiarni. To miejsce, w którym spotykamy się, żeby porozmawiać, albo po prostu wsłuchać się, czasami mimochodem, w miejski gwar. No i wypić dobrą kawę. Dokładnie na tej zasadzie opiera się polski wkład do idei urban labów.
UrbanCafe, to testowana w Gdyni od 3, a w Rzeszowie od 2 lat fizyczna przestrzeń spotkań, debat i dyskusji o mieście. Szybko okazało się, że funkcjonuje ona z powodzeniem jako samodzielny byt. To miejsce rozmów, wymiany pomysłów i opinii, a także narzędzie wspierania oddolnych pomysłów i inicjatyw. UrbanCafe pomagają samorządowcom usłyszeć to, co w potrzebach i problemach mieszkańców piszczy. Dla mieszkańców są z kolei miejscem wyrażenia własnego zdania i przedstawienia pomysłów oraz punktem informacji o miejskich aktualnościach i trendach. Według relacji Magdy Dębnej z UrbanLab Gdynia, mieszkańcy miasta podczas wykładów i dyskusji kawiarnianych najchętniej słuchali i włączali się w tematy dotyczące jakości życia w mieście i jakości przestrzeni publicznych, sytuacji mieszkaniowej, czy szeroko rozumianych kwestii klimatycznych. Dużą popularnością cieszyły się prezentacje wyników badań miejskich, prowadzonych na zlecenie UrbanLab Gdynia.
W idealnym modelu taka „miejska kawiarnia” to nie tylko miejsce, w którym głos, czy to odgórny, czy oddolny, ma wybrzmieć, ale i zostać wysłuchany. Zwyczajowa nierównowaga w tym zakresie skłania jednak do kibicowania szczególnie mocno tym przedsięwzięciom, w których to struktury administracyjne otwierają się na głos mieszkańców. UrbanCafe są miejscami rozmowy prowadzonej w gronie mieszkańców, przedstawicieli urzędu, organizacji pozarządowych, ekspertów, firm i innych gości. Powinny sprzyjać uwspólnieniu wiedzy o mieście, być może przełamywaniu wzajemnych niechęci i poszukiwaniu nowych rozwiązań.
Największym wyzwaniem takiego modelu komunikacji jest oczywiście trudna sztuka prowadzenia prawdziwej rozmowy. A ta, jak w życiu, wymaga otwartości na drugą osobę i dopuszczenie jej do głosu. UrbanCafe, które sprzyja międzyludzkiej relacyjności i wymianie, tworzy dla niej bezpieczne ramy, może być właśnie takim miejscem, a tym samym pełnić funkcję symulatora nowych postaw, uwspólniania wartości i zawiązywania się nowych miejskich sojuszy. By tak się jednak stało, kawiarnia musi być nie tylko przestrzenią rozmowy, ale i jej troskliwą mediatorką.
Chętni-niechętni
W rozmowie muszą brać udział nie tylko osoby aktywne, zainteresowane miastem, ale całe grono tych, którym z bardzo różnych powodów do miejskich spraw może być nie po drodze. Wychodzące w przestrzeń fizyczną UrbanCafe wydają się miejscami predestynowanymi do tego, by w swoje progi zapraszać tych: nieśmiałych, nieaktywnych, niechętnych, takich którym brakuje wiedzy, wykluczonych, wyznających inny „miastopogląd”. Czy tak się rzeczywiście dzieje?
Magda Dębna z Gdyni na konferencji wspomniała o udziale w programie kawiarnianych spotkań – głównie onlinowych, które wymusiła pandemia – mieszkańców „mniej znanych”, młodzieży czy krytyków miejskiej polityki. Z kolei Małgorzata Michalska z Rzeszowa opowiadała o Urban Cafe jako łączniku pozwalającym głosom oddolnym zostać usłyszanymi w przestrzeni samorządowej. Urban Cafe w tym ujęciu wzmacnia głos mieszkańców i czyni z niego głos doradczy miasta – bezpośredni, i co najważniejsze, różnorodny.
Pilotażowy program wziął na siebie nie tylko frajdę powoływania do życia i testowania innowacyjnego rozwiązania, ale również ciężar ewentualnych porażek i aktywność w poszukiwaniu ulepszeń. Na razie UrbanCafe cieszą się takim zainteresowaniem, że nie zawsze mogą pomieścić wszystkich chętnych. Czy jest to jednak miara sukcesu? Wydaje się, że powinna być nią raczej nie liczba zainteresowanych, ale ich zróżnicowanie. Ciekawie byłoby dowiedzieć się, kto z kim się spotkał, a kogo przy kawiarnianym stole zabrakło. Miejmy nadzieję, że takie informacje pojawią się w przygotowywanej przez Instytut Miast i Regionów (IRMiR) publikacji podsumowującej projekt.
Na razie formułowane podczas panelu wypowiedzi budują obraz przedsięwzięcia jako innowacji udanej, która powinna być przeszczepiana do innych miast. Co więcej, Magda Bień z IRMiR-u zapowiada, że model ten zostanie tak zmodyfikowany, aby UrbanCafe było niezależnym bytem od urban labów.
Najpierw dostrzec, następnie włączyć we wspólną troskę
W programie rzeszowskiego, jak i gdyńskiego Urban Labu znajdziemy między innymi działania skierowane do konkretnej grupy odbiorców – dzieci i młodzieży. Kwestie związane ze sposobami wsparcia tej grupy w Gdyni były dodatkowo tematem kolejnego panelu dyskusyjnego. Oczywistym kontekstem do rozmowy były wyzwania, z którymi muszą radzić sobie młodzi ludzie, a więc kryzys pandemiczny, zmiany demograficzne i klimatyczne oraz coraz bardziej spolaryzowana rzeczywistość społeczno-polityczna.
Jego moderatorka Paulina Pohl rozpoczęła rozmowę od przywołania Rankingu Europolis z 2019 roku wskazującego atrakcyjność miast dla ich młodych mieszkańców i mieszkanek. Polskie miasta nie wypadły w nim zbyt dobrze. Ale co to właściwie znaczy? Rankingi zdążyły nas już przyzwyczaić do tego, że nie zawsze są dobrym narzędziem diagnostycznym rzeczywistości miejskiej. Czy Gdynia jest miastem przyjaznym młodym ludziom? Kanwą tych rozważań okazały się wyniki badań jakościowych przeprowadzonych wiosną 2021 roku w UrbanLab Gdynia dotyczących oferty kulturalnej miasta skierowanej do tej grupy odbiorców. Rozpoznanie ujawniło kryzysową sytuację młodych, szczególnie na polu zdrowia psychicznego oraz wiele wyzwań stojących w tym kontekście przed samorządem, środowiskiem szkolnym i rodzinnym.
Omawiający wyniki badania Maciej Dębski z Fundacji Dbam o Mój Zasięg najwięcej uwagi poświęcił problemom nowej rzeczywistości pandemicznej – izolacji, załamaniu rytmu dnia, zlewaniu się przestrzeni życia i nauki, brakowi bezpośrednich kontaktów z rówieśnikami i niepewności jutra. Przekładają się one m.in na apatię, depresję, brak motywacji, niską wolę życia, nieumiejętność zagospodarowania czasu wolnego.
Jak Gdynia zareagowała na to rozpoznanie? Wiceprezydent Bartosz Bartoszewicz przedstawił kilka narzędzi, które w strategię troski o młodszych obywateli włączają różnych aktorów, w tym również pracowników i pracownice systemu oświaty, czyli „pierwszy front” bezpośredniego kontaktu z tą grupą. Systemowe działania miasta to m.in. bezpłatne konsultacje psychologiczne dla nauczycieli, program wsparcia dla ósmoklasistów i maturzystów czy platforma coucb.pl (czat i linia telefoniczna), pozwalająca dzieciom i młodzieży na anonimowe zwrócenie się o wsparcie psychologiczne.
Przez wypowiedzi panelistów bardzo często przewijało się słowo „relacje”. Była ono postrzegana jako remedium na nierówną walkę młodych z konsekwencjami globalnych wyzwań dzisiejszego świata. Budowanie relacji między uczniami, dyrektorami, rodzicami i środowiskiem rówieśniczym – zdaniem panelistów – było pierwszym i nierzadko najważniejszym krokiem w radzeniu sobie z kryzysami i budulcem miejskiej społecznej odporności, zarówno w środowisku pracy, edukacji, jak i zamieszkania.
Samorządy nie mogą ociągać się z uznaniem młodych ludzi za ważnych uczestników życia publicznego. Muszą również nadstawić uszy. W tym kontekście wiceprezydent Gdyni zdefiniował ważny aspekt polityk – muszą być one przede wszystkim autentyczne, czyli wynikające z realnych potrzeb i posługujące się konkretnymi narzędziami. Skierowany do uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych projekt „Posadź drzewo” spełnia te kryteria. Młodzi ludzie zgłaszają miejsca nasadzeń zieleni. Idea projektu polega na realnym włączeniu we współdecydowanie o wspólnej przestrzeni, jest pierwszą lekcją działania miejskiego (przy wyborze lokalizacji trzeba zwracać uwagę na wpisane w mapę miejską ograniczenia, np. kwestię własności terenu), przynosi realną zmianę (drzewa zostaną zasadzone przez Ogrodnika Miasta wiosną 2022 roku), a do tego we wdzięczny sposób uczy troski o bezcenny zasób w perspektywie długofalowej (drzewa będą rosły wraz z uczniami).
Troska o młodych była rozumiana także przez część panelistów jako wysłuchanie ich głosu i postulatów, a także uczynienie z młodych ludzi partnerów do podejmowania miejskich decyzji i wprowadzania zmian. To oni poniosą przecież największe konsekwencje dzisiejszych decyzji, mimo że w praktyce rzadko są dopuszczani do kształtowania przyszłości miast. Wiele panelistek i panelistów całej konferencji opisywało młodzież jako grupę, która czeka na prawdziwe wysłuchanie. Rozmówcy przekonywali, że jeśli nie zaprosimy młodzieży np. do przestrzeni UrbanCafe czy do brania udziału w podejmowaniu procesów decyzyjnych, oni zmienią rzeczywistość wokół nas, ale bez nas – skutecznie i posługując się swoimi metodami, jak dzieje się w przypadku międzynarodowego ruchu jakim jest Młodzieżowy Strajk Klimatyczny, czy Extinction Rebellion.
Niezbędny stan (samo)troski
Konferencja „Miasta Świadome – Globalne wyzwania, lokalne rozwiązania” pokazała, że wrażliwość na kondycję własną oraz drugiego człowieka, wzajemna troska i solidarność względem wszystkich współobywateli powinny zagościć na szczycie miejskiej piramidy. A są to zobowiązania wymagające i długofalowe. To m.in. walka na rzecz praw i dobrostanu osób z różnych względów wykluczonych czy eksploatowanych, normalizacja chorób psychicznych w swoim otoczeniu, działania na rzecz klimatu, wyciąganie ręki do osób samotnych czy próba porozumienia się z drugim człowiekiem pomimo rozbieżnego katalogu przekonań. Jak się za to zabrać? Nie ma do tego precyzyjnej instrukcji obsługi, ale każda aktywność w tym względzie – to lokalne liderstwo na dzisiejsze czasy. Jednak by działać na rzecz miasta i wspólnoty musimy zatroszczyć się również o siebie. Na tym wszystkim zbudowane jest miasto troskliwe.




